poniedziałek, 2 czerwca 2025

Kolor, który zostaje w pamięci❤️

 Kolor, który zostaje w pamięci

„Najpiękniejsze rodzinne wspomnienia tworzą się wtedy, gdy wszystko jest trochę nie do ogarnięcia.”

Holi z dziećmi – relacja z Ursynowa

To już nasza mała tradycja – czerwcowe Holi na Ursynowie. Kolorowy pył w powietrzu, bose stopy na trawie, dzieci biegające z piskiem między chmurami barw. Z roku na rok coraz więcej rodzin. Coraz więcej radości. I coraz więcej powodów, by wracać.

W tym roku było nas więcej niż kiedykolwiek – trzy rodziny, kilka plecaków z proszkami i cała gromadka przedszkolaków, które jeszcze przed pierwszym wyrzutem kolorów zdążyły ubrudzić sobie nosy i spodnie.

Jedną z osób, które tworzą tę holi-paczkę, jest Maja – mama dwójki dzieci i kobieta, która potrafi uchwycić moment nie tylko na zdjęciach, ale też słowami. Jej odpowiedzi mówią same za siebie:

☘️„Na Holi wracamy co roku ze względu na atmosferę i możliwość przeżywania wszystkiego z taką dziecięcą radością. Fajne jest to, że ludzie wchodzą ze sobą w interakcje, wymieniają się uśmiechami, zagadują. Dla dorosłych to moment by poczuć się beztrosko, dla dzieci – by doświadczać każdym zmysłem, a potem zapisywać w pamięci piękne kolorowe chwile.”

W tym roku do zabawy udało się namówić nawet tych, którzy początkowo zostali z boku.

 ☘️„Moment gdy z zaskoczenia obsypałam różowym proszkiem mężów moich koleżanek. Stali wcześniej z boku, obserwując, pilnując naszych bawiących się dzieci. Sami czyściutcy, odprasowani i… nieco sztywni. Po tym właśnie panowie wyluzowali i włączyli się do zabawy. Stojąc z boku i patrząc na tłumy ludzi ubrudzonych 'kredą', nie sposób nie poczuć tego wyjątkowego vibe’u.”

Na zdjęciu widać, że vibe rzeczywiście się udzielił – nie tylko dzieciom.

📸



Bruno (6 lat), Lena (5 lat), Gniewko (prawie 5 lat) i cała reszta ferajny wyglądają jak żywe reklamy beztroski – pomalowane buzie, ubrania jak paleta malarska i uśmiechy, które nie znikały jeszcze długo po powrocie do domu.

Nie wszystko da się zaplanować. Czasem proszek trafia do oka. Czasem butelka z wodą wycieka do plecaka. Czasem któryś z dzieciaków pada twarzą w trawę, zanim jeszcze dobrze się zacznie. Ale właśnie to jest w Holi najpiękniejsze – nieprzewidywalność. Radość wymykająca się kontroli. Kolor, który zostaje w pamięci – i na ubraniach jeszcze przez tydzień.

Maja wspomina, że w tym roku przygotowania zaczęły się wcześniej. Wiedzieli już, co zabrać, czego się spodziewać, co warto przekazać innym rodzicom. I jak zarażać radością.

☘️ „Byliśmy w tym roku trzeci raz, choć drugi taki aktywny. W zeszłym i w tym roku to był festiwal kolorów w Warszawie na Ursynowie. Poprzednio byliśmy ja z mężem i naszymi dziećmi (w wieku przedszkolnym) i znajomymi z dzieckiem. W tym roku przygotowywaliśmy się już wcześniej, informowaliśmy znajomych rodziców, że się wybieramy. Dzięki temu dołączyły do nas trzy rodziny.”

Czy warto iść na Holi z dziećmi? Zdecydowanie. Nie dla zdjęć. Nie dla ładnych wspomnień do opowiadania w pracy. Ale dla tej jednej chwili, gdy dzieci – umorusane, zmęczone i szczęśliwe – patrzą na ciebie z szerokim uśmiechem i mówią: „To był najlepszy dzień!”.

📷 


Bruno (6 lat) z Leną (5 lat) w chwili absolutnej radości. W tle kolorowy tłum, w sercu – wspólna zabawa.

Grupowe ujęcie: trzy rodziny, kilkuletnie dzieci, rodzice z proszkiem na ubraniach i śmiech, którego nie da się zapisać słowami.

🌈 Zamiast podsumowania – jeszcze jedna historia

Po festiwalu długo nie mogliśmy zmyć koloru spod paznokci. Dzieciom nie przeszkadzało to wcale – Bruno z dumą chodził jeszcze dzień później z różowym uchem, Gniewko domagał się powtórki już w drodze powrotnej.

Rodzice? Zmęczeni. Zakurzeni. Ale z sercami pełnymi śmiechu.

Bo Holi z dziećmi to nie tylko sensoryczne szaleństwo. To lekcja. Że warto wchodzić w coś całym sobą – nawet jeśli potem trzeba czyścić buty szczoteczką do zębów. Że brudne ubrania nie są problemem, jeśli zostały poplamione szczęściem.

I że czasami najpiękniejsze rodzinne wspomnienia tworzą się wtedy, gdy wszystko jest trochę nie do ogarnięcia.

Maja mówi, że to wszystko ostatecznie sprowadza się do jednej rzeczy:

☘️„Dla nas Holi to radość. Z kolorów, muzyki, tańca. To okazja do tego, żeby poczuć się szczęśliwym i dzielić te fajne emocje z przyjaciółmi.”

I niech to będzie najlepszy opis tego święta. Nie religijnego, nie tradycyjnego – ale rodzinnego w najpiękniejszym znaczeniu tego słowa.

🎤 Kilka pytań na koniec – i odpowiedzi Mai:

1. Co sprawia, że wracacie na Holi co roku?

Na Holi wracamy co roku ze względu na atmosferę i możliwość przeżywania wszystkiego z taką dziecięcą radością. Fajne jest to, że ludzie wchodzą ze sobą w interakcje, wymieniają się uśmiechami, zagadują. Dla dorosłych to moment, by poczuć się beztrosko, dla dzieci – by doświadczać każdym zmysłem, a potem zapisywać w pamięci piękne kolorowe chwile.

2. Czy było coś, co cię w tym roku szczególnie ujęło – moment, sytuacja, emocja?

Moment, gdy z zaskoczenia obsypałam różowym proszkiem mężów moich koleżanek. Stali wcześniej z boku, obserwując, pilnując naszych bawiących się dzieci. Sami czyściutcy, odprasowani i… nieco sztywni. Po tym właśnie panowie wyluzowali i włączyli się do zabawy. Stojąc z boku i patrząc na tłumy ludzi ubrudzonych „kredą”, nie sposób poczuć ten wyjątkowy vibe.

3. Co powiedziałabyś komuś, kto nigdy nie był na takim wydarzeniu z dziećmi – warto? Dlaczego?

Zdecydowanie warto przyjść na Holi z dziećmi. Przede wszystkim to czas spędzony razem: wspólny taniec, śmiech i zabawa. Jeśli do kogoś nie przemawiają te argumenty, warto dodać, że to fajne doświadczenie sensoryczne, rozwijające. Myślę, że wielu ludziom przydałoby się czasem wyjście ze strefy komfortu i takie… wyzwolenie 😊



🖊️ Od redaktorki

Nie byłam na Holi. Ale po tej rozmowie czuję się, jakbym przez chwilę tam była – z dziećmi tańczącymi w chmurze kolorów, z dorosłymi, którzy z ulgą przestają być poważni, i z radością, która brudzi, a jednak zostawia po sobie coś czystego. Może właśnie po to są takie festiwale?

➡️ Holi, kolorowe święto wywodzące się z Indii, ma już swoje wersje i echa na całym świecie – także w Polsce. I choć forma może się zmieniać, coś z jego ducha zostaje: wspólnota, lekkość, zabawa bez masek.

______________________________________

🖊️ Mała Redakcja

Tekst: Justyna Szawczik 

_______________________________________

📸Zdjęcia: Blanka P.

💬 Rozmowa: Maja Łagodzka

Warszawa,/Radków czerwiec 2025

📮malaredakcjajustynaszawczik@gmail.com

_____________________________________________


Informacja redakcyjna:

Publikacja została przygotowana za zgodą wszystkich osób biorących udział w rozmowie.

Zgoda obejmuje zarówno treść wypowiedzi, jak i wykorzystanie zdjęć do celów redakcyjnych Małej Redakcji.

Zdjęcia wykorzystane za zgodą autorki – Blanki P.

Wypowiedzi i cytaty opublikowane za wiedzą i aprobatą Mai Łagodzkiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Widziane oczami kobiety — Dzień Dziecka Utraconego (15 października)

  Widziane oczami kobiety — Dzień Dziecka Utraconego (15 października)   Dzień, w którym nikt nie powinien czuć się sam. Dzień, w którym ser...